środa, 14 listopada 2012

Od początku.

     Byliśmy sobie już jakiś czas we dwoje, pomrukując od czasu do czasu, że "w sumie fajnie by było mieć dziecko", bardziej z rozmarzeniem i lekkim niedowierzaniem niż pewnością, że nastąpi to w najbliższym czasie. I tak sobie byliśmy i nie dowierzaliśmy, aż tu nagle okazało się, że rozmnażanie wcale nie należy do rzeczy trudnych.
     Jakiś tydzień przed moimi 26. urodzinami na teście pojawiła się druga krecha. I świat przewrócił się do góry nogami. Nie wiem, czy bardziej byłam szczęśliwa, czy przerażona. Szykowaliśmy się właśnie na dwutygodniowy wyjazd do Afryki, i bynajmniej, nie były to wczasy all inclusive spędzone na plaży w Egipcie.W dodatku mój lekarz nie znalazł możliwości, by przyjąć mnie przed urlopem. Istny armagedon. Od szaleństwa uratował mnie chyba tylko spokój mojego drugiego połówka. Gdyby nie Połów, Młoda od pierwszych dni  miałaby matkę-wariatkę. Niezły start w życiu, przyznać trzeba.

     Przez te kilka miesięcy poukładaliśmy już sobie wszystko w głowach i sercach, zrobiliśmy remont w mieszkaniu, a ja z łezką w oku odłożyłam na dno szafy moje najukochańsze spodnie. Maleństwo okazało się urwisującą pannicą, zdrową, śliczną, pełną energii, choć na razie bezimienną. Wczoraj zaczęłyśmy 23.tydzień ciąży i czujemy się naprawdę dobrze. A że czas płynie coraz szybciej, chyba już pora, by bardziej kreatywnie pomyśleć o macierzyństwie. Tak, żeby przypadkiem nie zostać mamuśką kanapową, z miską pełną chipsów i ślepiami wlepionymi w kolejny serial tv.

10 komentarzy:

  1. Ładnie to opisałaś :)
    Witam w blogowym świecie :) Dodaję Twój blog do obserwowanych i będę wpadać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie:) i cieszę się, że znalazła się kolejna przyszła mama na tym samym etapie ciąży co ja. Miło mi poznać:)
    a pojechaliście do Afryki w końcu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechaliśmy, za telefonicznym pozwoleniem lekarza :) I owszem, było trochę strachu, ale wszystko skończyło się dobrze, ufff!!
      Mnie również bardzo miło, w towarzystwie weselsze jest oczekiwanie na nasze maluszki :)

      Usuń
  3. Witam serdecznie w blogowym świeciw :) Bardzo się cieszę, że kolejna osoba jest na podobnym etapie ciąży :) Wsparcia nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie wsparcie jest naprawdę potrzebne, gdy wkracza się do tego ciążowego świata po raz pierwszy :)

      Usuń
  4. no to ładną podróż zdążyła już mała zaliczyć ;)))
    gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy wyrośnie z niej podróżniczka ;)

      Usuń
    2. kto wie, kto wie... :)

      Usuń
    3. Tatuś na pewno o to odpowiednio zadba.. Już to czuję :P

      Usuń