wtorek, 27 listopada 2012

Na słodko.

      Tata już w domu, z gipsem na nodze, niestety przez najbliższe dni tylko wózek i leżenie. Ale ważne, że się goi. Okazuje się, że złamanie w kostce do chyba najgorsze z możliwych.

       A ja byłam dziś na teście obciążenia glukozą. 75g słodkiego ulepku przełknęłam bez większych problemów, nawet nie chciało mi się tak bardzo pić potem, ale potrójne kłucie w tę samą żyłę nie było już takie wesołe. Do 11 wytrzymałam na czczo i bez wody a potem udałam się do pracy. Powoli zdaję sobie sprawę z tego, że czas leci nieubłaganie i biorąc pod uwagę niewykorzystany urlop i święta, będę pracować jeszcze max 15 dni. Jeszcze kilka tygodni temu bardzo tęskniłam za zwolnieniem, ale teraz wcale mi się na nie nie spieszy. Może dlatego, że czuję jego nieuchronność ;-)

      Niesamowite jest to, że następne święta będziemy obchodzić już w powiększonym składzie. Szczerze? Coraz bardziej nie mogę się doczekać. I coraz częściej myślę o porodzie, ale jakoś tak bez strachu. Chyba czas zapisać się do szkoły rodzenia...


4 komentarze:

  1. Ja swój test obciążenia glukozą wspominam wyjątkowo źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam ;*
    Poczytuje od jakiegoś czasu i postanowiłam się ujawić ;-D
    Zapraszam też do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie jestes? Nic nie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  4. nominowalam cie do LIEBSTER BLOG AWARD
    wejdz tutaj dowiesz sie wiecej
    http://mamapisze20.blogspot.com/2013/05/liebster-blog-award-22.html
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń